Imprezy

Imprezy motocyklowe

Czersk 2018 logoTegoroczny, 10-ty zlot motocykli Sokół i pojazdów zabytkowych odbył się w dniach 20-22 lipca w Czersku k. Góry Kalwarii. Kolejny Czersk był dla mnie tym razem wielką niewiadomą. Po pierwsze – plany organizatorów zakładały powrót po latach na teren zamku książąt mazowieckich, po wtóre – czteroletnia przerwa oraz duża absencja (żeby nie powiedzieć bojkot…) sokolarzy na poprzednim zlocie marnie wróżyły tej imprezie.  Piątkowy wieczór potwierdził moje najgorsze obawy. Sokołów doliczyłem się 3 szt, same sześćsetki. Nie udało się także załatwić terenu zamku dla organizacji imprezy, na co osobiście bardzo liczyłem. Pozytywnym zaskoczeniem dla mnie była obecność „rolls-royce`a wśród motocykli” – Brough Superior SS80 a także unikatowego CWS M55, prezentowanego kilka lat temu w Puławach.  

VII Rajd plakat bigImprezy organizowane przez Lubelską Grupę Weterańską (LGW) "Partyzant" od wielu już lat cieszą się zasłużoną opinią jednych z najlepszych w kraju. Główną imprezą roku 2018 był dla LGW 7-my Rajd Motocykli Zabytkowych, zlokalizowany w "przyjaznym dla pojazdów zabytkowych" Nałęczowie. Rajd ten był także dla mnie podstawowym punktem kalendarza rajdowo-zlotowego, niestety realizowanym w praktyce z różnym skutkiem. W tym roku postanowiłem jednak za wszelką cenę wybrać się na ten rajd swoim świeżo wyremontowanym NSU 351 OSL '38. Wiedząc, że marka NSU jest szczególnie bliska organizatorom z LGW i nie mogłem kolejny raz zawieść oczekiwań przyjeżdząjąc zastępczym sprzętem!

Kiedy w końcu wyjaśniło się, że termin rajdu nie koliduje jednak z pracą (a było takie ryzyko), zacząłem intensywne przygotowania. Muszę przyznać, że cały czas mocno motywował mnie Darek, który także wybierał się do Nałęczowa swoją "dekawką" NZ350 i namówił do wspólnego wyjazdu. We dwóch zawsze raźniej, a wizja samotnej jazdy motocyklem zupełnie nie sprawdzonym w trasie spędzała mi sen z powiek.

image021Przedstawiam wam moje wspomnienia z rajdu Vistula Run, który odbył się 24-27.08.2017 w Wiatrakowie (nieopodal Kazimierza nad Wisłą). Uczestniczyłam w nim już nie jako pasażerka - ale jako kierowca motocykla NSU! Był to mój pierwszy, z pewnością niezapomniany rajd.

Wyjazd na rajd rozpoczęliśmy w czwartek około 14-tej. Jechaliśmy wraz z mężem Tomkiem na naszych maszynach przez Niemce, Garbów, Nałęczów do Kazimierza. Tomek na Sokole 600 a ja na moim NSU 201 OSL.

IV Rajd Plakat WWW m4-ty Rajd Partyzancki odbył się w dniach 22-24 maja 2015-go roku w Nałęczowie, pod hasłem "Ruszamy na szlak, jak za tamtych lat". Imprezę zorganizowała Lubelska Grupa Weterańska "Partyzant".

Rajd Partyzancki jest już dla mnie imprezą kultową, pomimo, że to dopiero jego czwarta edycja. Dla mnie wiążą się z nim same pozytywne wspomnienia, pomimo, że w poprzednich trzech edycjach byłem tylko widzem i miałem z tego powodu ogromny niedosyt. Kiedy więc rajd reaktywowano po ośmioletniej przerwie, nie mogłem nie skorzystać z zaproszenia od naszego forumowego kolegi Ceramika. IMG 2551 mDodatkowym impulsem był pomysł organizatorów, aby przy okazji rajdu zrobić nieformalne spotkanie miłośników marki NSU i nawet przyznać w tej kategorii specjalne nagrody. Kiedy zbliżał się termin wyjazdu przyśpieszyłem prace nad moim NSU, który jeszcze w zimie rozebrałem celem kompleksowego pomalowania i wprowadzenia drobnych ale koniecznych poprawek. Jednak wkrótce zrozumiałem, że przez opieszaość lakiernika jednak nie zdążę z "enesem" i będę musiał wyruszyć zastępczym motocyklem, mieszczącym się w formule rajdu. Ostatecznie wybrałem się moim nie całkiem jeszcze sprawdzonym w dalszych trasach Iżem Planeta z 1963-go roku w oryginalnym stanie zachowania.  Tym razem przywiozłem motocykl na przyczepie (mój debiut w takiej roli) i być może przy innych uczestnikach, którzy przyjechali z podobnie odległych miejsc na kołach, wyszedłem trochę na cieniasa, ale przynajmniej wróciłem do domu suchy.

Plakat ver5W dniach 30.06 do 2.07.2017 odbył się w Nałęczowie (czyli "mieście przyjaznym pojazdom zabytkowym") 6 Rajd Motocykli Zabytkowych pod hasłem "Ruszamy na trakt, jak za tamtych lat". Już wcześniej, w roku 2016-tym brałem udział w 5-tym rajdzie na "małym kaloszu" i byłem pod dużym wrażeniem całości imprezy, więc i w tym roku w swoim skromnym kalendarzu wyjazdów musiałem umieścić wyjazd do Nałęczowa. Oto moja relacja widziana okiem uczestnika.

Motocykl objeżdżony, dotarty i wyregulowany już się gotował do wyjazdu ... I tak oto 30 czerwca w piątkowy poranek załadowaliśmy "kalosza" na przyczepę i po zapakowaniu dzieciaków i żony do auta ruszyliśmy w drogę. Około 6 godzin później, po całej gamie pytań "daleko jeszcze?", dobijamy w końcu do bramy Zespołu Szkół w Nałęczowie, gdzie umiejscowiono bazę rajdu. Zbyt wielu maszyn jeszcze nie ma, widocznie jesteśmy dość wcześnie, w zasadzie całe biuro i organizatorzy dopiero się rozkładają. Zrzucamy kalosza z przyczepy i jedziemy na obiad, podczas którego co rusz słyszymy nadjeżdżających kolejnych uczestników. Po powrocie do bazy widzimy, że już nieco więcej maszyn stoi w parku maszyn, są znajome twarze z poprzedniej edycji, no i oczywiście od razu zaczynają się "merytoryczne rozważania nad każdym egzemplarzem", opowieści o drodze na rajd - kogo zastała ulewa a komu się udało o suchych skarpetach dojechać. Trzeba się jeszcze tylko zarejestrować i przejść obowiązkowy przegląd techniczny.

Podkategorie