Przewody instalacji elektrycznej - opcje i patenty

IMG 4287 mZapewne każdy z restaurujących zabytkowy przedwojenny motocykl wie, że aby być wizualnie jak najbliżej oryginału i ducha epoki trzeba wyeksponowaną część wiązki instalacji elektrycznej wykonać z "przewodu w oplocie". Instrukcja do instalacji motocyklowych Bosch z lat 30-tych mówi: "stosować przewody (z wyjątkiem przewodu wysokiego napięcia oraz przewodu tylnej lampy typu JN5) przewody 1,5 mm2, emaliowane o symbolu NKA 14/1,5". Ale niewiele osób ma wiedzę o jaki tak naprawdę przewód chodzi, bo od dawna nie jest produkowany i dostepny w handlu. Mniej ortodoksyjni zakładaja po prostu współczesne przewody w izolacji plastikowej (najczesciej PVC - polwinitowej). Ja jednak wciąż próbowałem w kilku podejściach rozgryźć temat oryginalnych przewodów w motocyklach NSU z lat 30-tych i myślę, że w końcu osiągnąłem zadowalający efekt. Spróbuję w niniejszym artykule opisać mój "patent" dla tych, dla których takie detale też są istotne.

Oryginał

Oryginalne, fabryczne przewody instalacji elektrycznej zachowane w dobrym stanie to dzisiaj rzadkość. Przeważnie zewnętrzne warstwy lakierowe sa mocno spękanie i zmatomiałe. Jak wyglądały bezpośrednio po wyjeździe z fabryki możemy oglądać w zasadzie tylko na zdjęciach z epoki, np. takich jak to poniżej:

kable z epoki m

 

Jak widać przewody były czarne, gładkie i błyszczące.

Co jest dzisiaj do wyboru?

Opcja 1. Rynek nie zna próżni i pojawili się już wytwórcy przewodów w oplocie tekstylnym. Wyroby te bazuja oczywiście na współczesnych kablach w osłonie polwinitowej. Posiadają najcześciej oplot jedno lub wielokolorowy i delikatne lakierowanie bezbarwne (a raczej impregnację). Różne kolory kabli mogą być pomocne przy podlaczaniu (nie trzeba oznaczac końcówek, jednak wszystko wskazuje na to, że w motocyklach NSU stosowano tylko przewody czarne. Poniżej zdjęcie prezentujące jeden z takich wyrobów (sprzewdawca z Czech):

IMG 4276 m

IMG 4282 m

Niestety pomiary miedzianej żyły wykazały, że przekrój roboczy to tylko 1,1 mm2 a nie deklarowane półtora. Prawdopodobnie wytwórcy chodziło o to, aby po dołożeniu oplotu przewody nie wyglądały zbyt grubo. Ale jest to istotna wada dla instalacji 6V, gdzie wpływ spadków napięcia jest znaczacy (zwłaszcza przy większych prądach i dłuższych przewodach). Jest jednak wiele osób, które założyły te przewody do swoich zabytkowych motocykli i sobie je chwalą. W praktyce w tych instalacjach prądy rzadko przekraczają 4A (tyle występuje w najbardziej obciążonym prądowo obwodzie zasilania żarówki 25W), a największe długości przewodów oscylują w granicach 1,5-2 m, więc spadek napięcie 0,1 V można uznać za akceptowalny. Problem nie jest istotny przy zastapieniu oryginalnych żarówek zamiennikami LED, które pobieraja bardzo małe prądy.

Opcja 2. Jeśli chodzi o "stare zapasy" przewodów to można jeszcze dostać tzw. kable wojskowe z lat 50/60-tych (podobno z radiostacji). Mają one osłonę z białej gumy i bawełniany lakierowany oplot. Najczęściej występują w wersji jasnej - lekko żółtawej lub jasno brązowej (prawdopodobnie oplecione białym oplotem i pokryte bezbarwnym lakierem, który zżółkł ze starości). Żyła jest miedziana, bielona. Często występuje dodatkowy ekran z aluminiowej folii. Kable te mają bezsprzecznie staroświecki wygląd pasujący do starego pojazdu, ale zasadniczą ich wadą jest mały przekrój żyły - tylko 0,75 mm2. Nadają się wiec tylko do zasilania odbiorników niewielkiej mocy (np. żarówka postojowa). Poważną wadą jest też wspomniana wcześniej jasna kolorystyka, chociaż sporadycznie można dostać też takie przewody lakierowane na czarno! Poniższe zdjęcie pokazuje przykład takiego przewodu:

IMG 4277 mIMG 4279

Bywaja też przewody 0,75 mm2 w gumowej izolacji i nielakierowanym oplocie:

IMG 4280 m

Opcja 3. Od kiedy stało się modne domowe oświetlenie w stylu "retro" pojawiły się na rynku odpowiednie przewody w oplocie - jedno lub wielożyłowe, we wszystkich możliwych kolorach i w wielu rodzajach materiałów oplotu (poliestrowym, bawełnianym lub nawet lnianym). Najczęściej te oploty nie są lakierowane. Występują różne przekroje żył, najczęściej tylko 0,5 mm2, ale można dostać też grubsze. Wiele firm oferuje też wykonanie maszynowego oplotu na dowolnym przewodzie lub pancerzu linki.

P1030142 m

Klasyczny patent

Od dawna wiadomo, że dobre efekty przynosi impregnacja farbą chlorokauczukową, która jest dosyć elastyczna i nie kruszy się przy wyginaniu przewodów. Pozostaje tylko kwestia jak to zrobić, aby wyszło estetycznie i z wyglądem przewodu zbliżonym do oryginału. Koledzy z naszego forum radzą, aby zanim przewód wyschnie, przetrzeć przewód szmatą nasączoną jeszcze podsychającą farbą niewyschnięty oplot. Powoduje to wygładzanie i 'ulizywanie' bawełnianianego włosa oplotu.
Dwukrotne pomalowanie przewodu i przetarcie szmatą powoduje, że kabel jest zaimpregnowany porządnie,
zachowując elastyczność i fakturę oplotu.

Inni koledzy forumowi  radzą, aby zamiast szmatki wygładzać ręką w rękawiczkach (teraz są takie chirurgiczne tylko odporne na wszelakie rozpuszczalniki) oraz rozciągać delikatnie oplot żeby jednakowo przylegał na całym przewodzie co pozwala uzyskać dobry efekt wizualny.

Patent alternatywny

Nie do końca podobały mi się efekty impregnacji oplotu, które obserwowałem w różnych współczesnie odrestaurowanych przedwojennych motocyklach. Doszedłem do wniosku, że w przypadku przedwojennych NSU najbardziej zbliżonym rodzajem przewodu jest wspomniany wcześniej wojskowy przewód lakierowany na czarno, który zakupiłem kilka lat temu na jednej z aukcji a dyskwalifikował go tylko przekrój żyły. Pozostało tylko zdobyć / wykonać taki sam przewód, lecz z przekrojem żyły 1,5 mm2.

Miałem w swoich zasobach 10 metrów współczesnego przewodu z nałożonym czarnym oplotem (efekt wspólnej akcji na naszym forum sprzed kilku lat).

P1020796 m

Początkowo wydawał mi się trochę gruby z zewnątrz i a oplot zbyt "włochaty". Postanowiłem jednak w końcu spróbować coś z niego zrobić. Zgodnie z radami kolegów z forum nałożyłem na niego czarną farbę chlorokauczukową. Początkowo uzyskałem efekt zaimpregnowanej sznurówki, nakładałem więc kolejne warstwy mając nadzieje ma uzyskanie gładkiej, błyszczącej powierzchni z lekko widoczną płócienną fakturą. Niestety po wyschnięciu farby (chlorokauczuk utwardza się całkowicie w ciągu kilku dni) stwierdziłem, że uzyskany efekt jest mocno niezadowalający - gruby, z bardzo nierówną powierzchnią i niewidoczną strukturą oplotu. Efekt ten pokazuje poniższe zdjęcie:

IMG 4264 m

Przewód wydawal się być bezpowrotnie zmarnowany, ale po jakimś czasie postanowiłem podjąć próbę jego uratowania. Szlifowałem kawałek przewodu papierem ściernym tak długo aż uzyskałem równą, gładką, matową powierzchnię przypominającą współczesny przewód. Dalsze szlifowanie pozwoliło wydobyć delikatną fakturę płóciennego oplotu. Grubość zmnijszyła się do akceptowalnych wartości i poprawiła elastyczność. Zaświtała nadzieja ...

Po polakierowaniu przewodu cienką warstwą błyszczącego czarnego lakieru akrylowego (spray) uzyskałem w końcu coś podobnego do założonego wzorca i prawdopodobnie bliskiego wyglądem oryginałowi. Przewód nie jest sztywny i da się wyginać bez pekania emaliowanej warstwy. Wygląda identycznie jak fabryczny przewód emaliowany 0,75 mm2 a ma za to odpowiedni przekrój. Wstępne efekty pokazują poniższe fotografie (dla porównania pokazany też przewód fabryczny):

IMG 4295 m

IMG 4290 m

 

Według tej samej metody wykonałem kolejne odcinki potrzebne do wykonania instalacji. Najbardziej pracochłonne jest szlifowanie. Można zacząć od papieru o gradacji 120 przechodząc następnie do wyższych gradacji (ja skończyłem na 380). Oto efekt finalny:

IMG 4300 m

Instalacja wykonana takimi przewodami wygląda moim zdaniem bardzo stylowo i efektownie na świeżo odrestaurowanym motocyklu - i o to chodziło!